czwartek, 18 lipca 2013
Wstęp .
Pewne małe miasteczko dla stałych mieszkańców, nadal pozostawało, takim, jak zawsze: wiele ulic, wiele sklepów, Kościół, urząd, ale nic poza tym. No może jeszcze Pałac Kultury czy coś. Jednak od jakiegoś czasu ta niewielka, jak dotąd miejscowość zaczęła rozrastać się i niemalże pękać w szwach!
Ale może od początku:
Wszystko to zaczęło się od tego, że w ubiegłym roku Komuś zachciało się budować autostradę przez boczne miejscowości od Deville (tegoż miasteczka). Ta autostrada biegła tuż przy posiadłości dziadków jednej z głównych bohaterek.
Któregoś dnia właśnie tam tędy przejeżdżając, pewien znany biznesmen zachwycił się aurą wiejskiego życia oraz przepięknych krajobrazowych walorów. Urzekło go to wielce. Dziwnym zbiegiem okoliczności zatrzymał się właśnie u państwa Campbell. Skosztował przysłowiowej "Herbatki" oraz zagłębił się w rozmowach z Panem domu.
Długo to trwało, polubili się, a po dwóch godzinach postanowili wybrać się do centrum Deville. Panu Campbell'owi nadal nie zamykały się usta. Opowiadał o wszystkim napotkanym na ich drodze.
Biznesmen tak bardzo zauroczony był miasteczkiem oraz jego mieszkańcami, że poprosił pana Cambell'a, żeby razem udali się do burmistrza. Podobno biznesmen miał jakąś ofertę.
Gdy dotarli do urzędu, gdzie władzę sprawował niewysoki, siwy burmistrz oraz jego wysoka, opalona asystentka, biznesmen zaczął przedstawiać plan burmistrzowi. Dotyczył on restrukturyzacji i rozbudowy Deville.
Po całodziennych naradach, mało rozgarnięty burmistrz i dziany biznesmen doszli do porozumienia, tak, że wszyscy byli szczęśliwi. Ale najbardziej biznesmen, któremu trafiła się okazja, o jakiej marzył.
Paradoks?
Może i tak, ale dzięki tej historii Deville rozrosło się w niesamowicie szybkim tempie oraz zaczęło należeć do miast drugiego rzędu pod względem wielkości w całym kraju! Stało się ośrodkiem przemysłowym i kulturalnym.
Co z tego wynikło?
Mimo, że starsi bardzo gniewali się na burmistrza, to młodzi ludzie byli mu tak wdzięczni, że samodzielnie wykonali pomnik na jego cześć, który stał się chlubą oraz znakiem rozpoznawczym miasta. Tym samym miejsce, w którym on stanął, stało się centralną i integracyjną częścią miasta, gdzie wszyscy się spotykali.
Podsumowując:
Z miasteczka zrodziło się miasto. Duże, z wielką ilością możliwości. W końcu powstało wiele miejsc, gdzie można by iść odpocząć, iść zabawić się, iść na ploty, iść po prostu...
Poza tym było tam mnóstwo turystów - oni tak już mają.
Nowi ludzie zaczęli sprowadzać się do miasta. Powstały nowe osiedla mieszkalne.
Ale nie wszystkim stałym mieszkańcom się to podobało...
Lecz najważniejsze jest to, że dla głównych bohaterów była to wielka odmiana i nadzieja na spełnianie swoich marzeń...
Więc czas zacząć...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Nie mogę się doczekać I rozdziału *.*
OdpowiedzUsuńPS Deville? :D
Postaram się, jak najszybciej dodać :>
UsuńTak! Deville! :D
Mam nadzieję, że wszyscy kumaja, o co mi chodziło ;)