Popołudnie, gdzieś na obrzeżach miasta...
Poddasze. Było to zbawienne miejsce, gdzie Nicole spędzała wolny czas, kiedy tylko mogła. Miała tutaj wygodne łóżko (w zasadzie kanapę), wysoką lampę, stoliczek, stertę gazet, kilka obrazów, a poza tym wolne ściany. Jej babcia dała je jej do jej dyspozycji, ale Nicole nie bardzo miała pomysł na ich ozdobienie, a poza tym po co miałaby niszczyć domownikom wspomnienia?
W każdym razie to właśnie na poddaszu, Nicole czuła się bezpiecznie. Było tam przytulnie, ale najważniejsze było to, że cicho i spokojnie. To dawało jej odprężenie. Mogła rozmyślać i marzyć. Tworzyć najróżniejsze historie, rysować, a przede wszystkim...
Oglądać Anime.
To było całe jej życie.
Anime. Anime. Anime.
Od nikogo innego nie dowiedzielibyście się tego o Anime, co wiedzielibyście od Nicole. Potrafiła całymi dniami siedzieć z laptopem na kolanach, latem jeść żelki czy zimą pod kocem, pić gorącą czekoladę. I oglądać. I czytać.
I nic innego ją tak nie wciągało, jak Anime.
Największym marzeniem Niki była podróż do Japonii, poznanie kultury, ludzi i codzienne jedzenie Sushi. A już takim naj-naj-największym to ślub z Japończykiem. W tym akurat jej przyjaciółki Emma i Marina jej nie wspierały. Na tym jednym polu musiała decydować sama...
Bo dziewczynom chodziło o to, że była śliczna i marnowałaby się obok takiego karczocha (Bez urazy, ale taka prawda). Dużo ładniejsi, równie bogaci we wnętrzu, byli mieszkańcy ich kraju, a nawet Deville (rzecz jasna, przybysze).
Kontynuując, Niki otworzyła okno na poddaszu, wpuściła świeże powietrze do środka i podłączyła laptop, bo był rozładowany.
- Dziwne... - Laptop nie chciał się włączyć, kontrolka od ładowania baterii nie świeciła się. Niki kilka razy wszystko sprawdziła. Ciągle nic.
Spróbowała włączyć lampę. Też nic.
- Acha... - Powiedziała do siebie. - Nie ma prądu. Świetnie!
Nici z oglądania Anime przez laptop. Niki usiadła na łóżku, pochyliła się i oparła łokcie na kolanach. Westchnęła przeciągle i spojrzała na swoje kolorowe skarpetki.
Wyobraziła sobie, jak w gęstym dywanie, leżącym na posadzce robi się dziura, z której formuje się zielona zjeżdżalnia wprost do Japonii.
Nie. Nie będzie siedzieć bezczynnie.
Niki wstała i pobiegła do swojego pokoju zmienić ciuchy. Otworzyła szafę...
Wybrała dżinsowe spodenki i liliową koszulkę. Włożyła adidasy.
I pobiegła po rower, który stał w składziku.
Cała rodzinka siedziała w ogródku, pod rozłożystym kasztanem i niewielkim oczkiem wodnym z kwiatami i rybami.
- Niki, chodź do nas! - Zawołała Babcia.
- A gdzie ty się wybierasz? - Zapytała zaniepokojona Mama.
Nicole wsiadając na rower odkrzyknęła.
- Jadę do miasta kupić żelki i pianki, bo już się skończyły! - "A tak naprawdę, jadę wypożyczyć jakiś dobry, japoński film, ale przecież Wam tego nie powiem..."
Mama i Babcia popatrzyły z niepokojem.
- W tak kusym stroju, dziecko? - Zapytała Babcia.
Niki spojrzała na spodenki sięgające niemalże połowy łydki i luźną koszulkę i nie rozumiała o co im mogło chodzić.
- Czekaj może Twój Brat cię podwiezie co?
Niki zazgrzytała zębami.
- Mamo spokojnie, zaraz wrócę. Na razie.
Nie miała pojęcia czy dobrze robi, po raz pierwszy tak je ignorując, ale miała już po dziurki w nosie takiego traktowania! Pewnie, gdy wróci będą na nią śmiertelnie obrażone, ale Niki miała to gdzieś. Rzadko, a właściwie nigdy się nie buntowała, więc pewnie stąd to dziwne uczucie w klatce piersiowej.
Zanim dodarła pod wypożyczalnię minęła kilka par świateł i niemalże zderzyła się z innym rowerzystą. Gdy weszła do sklepu łysy sprzedawca w średnim wieku zapytał:
- W czym mogę pomóc?
Niki westchnęła.
- Raz dobra japońska komedia, proszę.
Mężczyzna odwrócił się i podrapał po tyłku. Niki poczuła mdłości. Odwróciła się, żeby na to nie patrzeć i skupiła się na czytaniu plakatu reklamującego jakiś niesamowity film z Chuck'em Norris'em.
- Yyyy... Przykro mi, ale nic nie znalazłem.
Niki powoli czuła, że się wkurza.
- Na pewno?
Pokiwał głową.
- Hm. Szkoda. A mogę prosić tę komedię z Chuck'em?
Sprzedawca zastanowił się.
W końcu ruszył zadrapany zad i przyniósł z zaplecza film.
Niki zapłaciła, a potem jak najszybciej się stamtąd wyniosła.
Po drodze wskoczyła jeszcze po te żelki i pianki, żeby nie było, a potem wróciła do domu. Kiedy była tuż przy sąsiednim domu, do którego akurat wprowadzali się nowi właściciele, zauważyła, że ktoś zastąpił jej drogę z wielkim kartonowym pudłem.
- HEEEJ! UWAAAGAAA! - Krzyknęła, bo nagle hamulec zawadził i wpadła rowerem w tego kogoś z pudłem. Spadła z roweru, a karton wylądował na jej głowie. Strasznie jej się kręciło w głowie.
Widziała tylko zamazany obraz, ale chyba ktoś zdjął jej z głowy karton, bo nagle zrobiło się dziwnie jasno...
Tylko widziała zielony kolor.
- Halo. Słyszysz mnie? - Dobiegł do niej damski głos.
Niki uprzytomniła sobie co się stało, a kiedy obraz przestał latać, zauważyła, że na głowie ma...
- MAJTY! ZIELONE MAJTY!
Wrzasnęła i zrzuciła je z głowy.
Chciała zieloną zjeżdżalnię, nie bokserki!
Będzie musiała wyparzyć sobie włosy.
- Dziękuję za zwrot! - Przed Niki stanęły czarno-białe Nike i wyciągnięta dłoń. Spojrzała w górę i zauważyła zakłopotanego chłopaka. Złapała go za dłoń, by wstać. Chciała iść po rower, ale straciła równowagę i runęła wprost na chłopaka, tak, że oboje wylądowali na chodniku.
- Ach, dzieci, dzieci... - Znów ten damski głos.
Oboje się zarumienili i szybko podnieśli, bo ich pozycja wyglądała co najmniej dziwnie.
Niki przeprosiła bruneta w Nike'ach i zwróciła się do kobiety:
- Bardzo Panią przepraszam! Nie miałam pojęcia, że mam zepsuty hamulec i zbyt późno zareagowałam. Mam nadzieję, że nic się nie stało Pani synowi, ani Pani. Ani nikomu. - Nicole spuściła bezradnie ramiona. - Świetny wstęp i powitanie nowych sąsiadów!
Ale sympatyczna kobieta tylko się uśmiechnęła.
- Najważniejsze, że nic poważnego się nie stało! - Wyciągnęła rękę w stronę Niki. - Jestem Alice Shunith.
Niki uściskała jej dłoń.
- A ja Nicole Hamillton.
- Pozwolisz Niki, że posprzątam ten bałagan... - Kobieta wskazała na pudło z bielizną rozsypane na chodniku.
- Bardzo chętnie pomogę! Jeszcze raz przepraszam!
Kobieta rozpromieniła się.
- Dziękuję.
- To może ja też. - Chłopak w czarno-białych Nike i koszulce "I <3 Japan" uśmiechał się od ucha do ucha, mimo, że pojawił mu się na czole siniak.
Niki, gdy tylko to zauważyła również wyszczerzyła się. "Aaaaa!"
- Dobrze, to ja Was zostawiam.
Po chwili niezręcznej ciszy...
- Jesteście kompletnie nowi, czy może mieszkaliście w centrum i zrezygnowaliście na rzecz ciszy i spokoju? - Zapytała Nicole, chwytając bokserki w małpki z bananami.
Widziała, że chłopak jest zawstydzony zbieraniem jego bielizny.
- Totalnie nowi. Fajnie, że kogoś już znam. Choć powiem Ci szczerze, że spadłaś mi, jak grom z jasnego nieba!
Nicole poprawiła włosy.
- Przepraszam jeszcze raz. Ale dzięki, jeśli to miał być komplement.
Już mówiłam Twojej Mamie, ale nie wiem czy ty wiesz.
Jestem Nicole, Niki, trochę, jak Twoje Nike, a ty jak masz na imię?
Zaśmiał się i odpowiedział:
- Jestem Matt.
Ścisnęli sobie dłoń, a Niki nie rozumiała, dlaczego znowu Matt...
- Okej to chyba wszystko. To ja będę leciała, opatrzyć rany. - "I wyparzyć włosy" dodała w myślach.
- Miło było Cię poznać. - Matt pomógł jej pozbierać rower i pianki.
- Do zobaczenia! - Powiedziała wsiadając na niego.
- Em. Mam prośbę! - Krzyknął, gdy zaczęła odjeżdżać.
- Tak?
Wahał się, ale w końcu zapytał:
- Pokażesz mi okolicę? Kiedyś?
Spojrzała na jego koszulkę i zawstydzoną minę, po czym z uśmiechem:
- Jaaasne! Do widzenia! - Pomachała pani Alice i Mattowi i zniknęła za żywopłotem...



LOOOOOOL ^o^
OdpowiedzUsuńMasakra to było po prostu... po prostu... Sugoi!!! <3
Hahahahahahahahaha nie mogę... :D Zielone bokserki? Bluzka "I <3 Japan"? I Matt??? :D
Obłęd >.< :D
Nie mogłam się doczekać tego posta i widzę, że przeszedł moje najśmielsze oczekiwania :)
Gratuluję i życzę weny! Dużo weny bo jak na razie zapowiada się fantastycznie :D
Twoja Gemini :*
P.S. LOOOOOOOOOOOOOL ^^
:D:D:D
UsuńThanks. Thanks. Thanks. !!!
& thanks...
<333
Pobiłam dziś absolutnie swój rekord, jeśli chodzi o ilość postów w ciągu dnia i jestem z siebie dumna :D ale czuję, że muszę wyjść na dwór, bo mój mózg się gotuje...
Masakra :/
Lol :>
Hahahaha rozdział świetny :D
OdpowiedzUsuńW ogóle widzę duże podobieństwo między Amelią i Niki a ich odpowiednikami ;) , ale Emma jest chyba postacią czysto fikcyjną...
Czemu tak uważasz? :< Bardzo się starałam, żeby wyszło tak, jak to sobie każda z nas wyobraża, czy marzy, ale żeby miało też duże odniesienie do rzeczywistości...
Usuńi MYŚLAŁAM, że jest ok...
Spoko, moja słodyczy, jak chcesz to mogę zrobić z Ciebie brzydką, grubą babę, skoro uważasz, że Emma to postać czysto fikcyjna...
KIM WCALE NIE JEST
ONA ODZWIERCIEDLA MOJĄ PRZYJACIÓŁKĘ <3